Jak zrobiłem to zdjęcie? Część 2 - Arkadiusz Jankowski - Photographer | Advertising Photographer | Warsaw

Jak zrobiłem to zdjęcie? Część 2

Dziś drugi post z cyklu pt. "Jak zrobiłem to zdjęcie?", w którym dzielę się z Wami tajnikami mojej pracy.

Jako, że ostatni czas był dość obfity w ciekawe sesje wybrałem do omówienia jedno z nowszych zdjęć z mojego portfolio.

Niedawno zostałem poproszony przez redakcję magazynu Avanti o zrobienie sesji okładkowej do ich lipcowego numeru.

Zlecenie miało kilka odgórnych ustaleń takich jak: temat - moda marynarska, modelka, studio, w którym miała odbyć się sesja, a także wstępny zarys koncepcji zdjęć i layoutu okładki. Moim zadaniem było zastosowanie się do wytycznych oraz dołożenie czegoś od siebie tak aby finalne fotografie wyszły jak najlepiej.

Ze względu na ograniczenia nałożone przez magazyn nie miałem za dużego pola do działania. Po krótkich ustaleniach z art-directorem i naczelną magazynu zaakceptowany został plan zdjęciowy z gładkim, białym tłem oraz ewentualnymi rekwizytami nawiązującymi do tematyki marynarskiej (np. lina jutowa znana dobrze z portowych nabrzeży).

Zazwyczaj pracując nad sesją okładkową trzeba być przygotowanym na zrobienie kilku różnych zdjęć – tak aby fotoedytor mógł później wybrać ujęcie, które najlepiej pasuje do danego numeru magazynu. W przypadku edytorialu, będącego jednocześnie sesją okładkową, sprawa jest dużo prostsza, gdyż automatycznie robimy dużo więcej zdjęć, które najczęściej różnią się od siebie. Ułatwia to znacznie selekcję.

Przy tej sesji pracowałem jednakże stricte nad okładką. Plan zdjęciowy zbudowałem w oparciu o 3 główne koncepcje ujęć, do których stylistka przygotowała 8 stylizacji. Omówię dziś jedną z tych koncepcji, która wprawdzie nie została zaakceptowana jako finalna okładka, ale jest ciekawa z fotograficznego punktu widzenia.

Zdjęcie to powstało na koniec sesji. Chciałem aby różniło się mocno od dwóch pozostałych ujęć, które wykonałem na białym tle z równo rozproszonym światłem. Mój pomysł na alternatywę polegał na imitacji światła słonecznego w studio. Światło takie jest zawsze bardzo ostre i pozwala uzyskać charakterystyczne głębokie cienie, które można wykorzystać do urozmaicenia kadru i jego kompozycji.

Jako światło główne wykorzystałem do tego celu lampę Broncolor Pulso Spot 4. Jest to lampa błyskowa, która posiada soczewkę fresnela i umożliwia regulację kąta pod jakim rozchodzi się strumień światła. Z dodatkowym snootem optycznym i gobo, które można do niej zamontować sprawdza się świetnie przy różnego rodzaju projekcjach. W przypadku omawianej sesji wykorzystałem ją jednakże w klasyczny sposób. Aby uzyskać efekt światła słonecznego kąt wiązki światła został ustawiony na największą wartość, a lampa znajdowała się bardzo daleko od modelki, nieznacznie po jej lewej stronie - kilka metrów za miejscem, z którego fotografowałem. Lampa postawiona była na wysokim statywie i została skierowana lekko w dół tak, aby światło nie było zbyt płaskie, a jednocześnie na twarzy nie uwydatniły się za duże cienie (np. pod nosem). Do stworzenia cieni na tle, które częściowo padały również na modelkę wykorzystałem dwa prostokątne czarne ekrany. Oba zostały ustawione przed światłem głównym, w jednej płaszczyźnie, bardzo blisko od siebie - jedynie z niewielką szczeliną między nimi. Miękki gradient widoczny w krawędziach cienia na ścianie i modelce jest efektem ustawienia ekranów w stosunkowo bliskiej odległości od światła głównego. Gdyby ekrany znajdowały się dalej od źródła światła cienie miałyby ostre krawędzie.

Światło wypełniające to lampa błyskowa Einstein firmy Paul C Buff z ponad 2 metrowym całkowicie białym softlighterem, którą ustawiłem tuż przy brzegu kadru z lewej strony modelki. Jej zadaniem było bardzo delikatne otwarcie cieni w całym kadrze i zmniejszenie ogólnego kontrastu sceny.

Zdjęcie wykonałem aparatem Canon 5D Mark III z obiektywem Canona 24-70 F/2.8L II, a lampy wyzwalałem systemem Pocket Wizard.

Na dziś to już wszystko. Dzięki za przeczytanie tekstu i do zobaczenia niebawem, przy kolejnym poście.

~~

How I shot it? Part 2

Today the second post from the series „How I shot it?”, in which I share with you the secrets of my work.

Since my last post I had an opportunity to work on couple of interesting projects. Therefore I’ll describe one of the newest photos from my portfolio.

Recently I was asked by the editorial office of Avanti Magazine to shoot a cover for their July issue.

The commission had several top-down guidelines such as the topic - a sailor fashion, studio, where the session was to be held, and the preliminary outline for photos and cover’s layout. My job was to obey all the instructions and to add some of my photographic style to the shooting so that the final images would come out as good as possible.

Due to the limitations imposed by the magazine I didn’t have a large field of action. After a short meting with an art-director and an editor-in-chief a shooting on a white seamless and a use of possible props referring to the sailor theme (e. g. a jute rope well known from port wharfs) were approved.

Usually when working on a cover session a photographer must be prepared to take at least a few different pictures - so that the photo editor can later choose an image that fits best and is appropriate for the current issue of the magazine. In the case of an editorial, which is also a cover session, the matter is much simpler, as the photographer will automatically take a lot more pictures that usually differ from one another. This facilitates the selection process.

At this session, however, I worked strictly on the cover. I built my photo set based on a 3 main shot concepts, for which the magazine stylist prepared 8 styling sets. Today I will discuss one of those concepts. Although it was not accepted as the final cover, it is still interesting from a photographic point of view.

The image was created at the end of the session. I wanted it to be much different from the other two shots that I took on a white seamless with evenly diffused light. My idea of an alternative here was to imitate sunlight in the studio. Such light is always very sharp and gives the characteristic deep shadows that can be used to diversify the frame and its composition.

For this purpose I used Broncolor Pulso Spot 4 as a main light. It is a studio strobe, which has a Fresnel lens and allows the photographer to adjust the angle at which the light beam travels. With additional optical snoot and gobo, which can be attached to the unit, it works well with all sorts of projections. During this session, however, I used it in a classic way. To get the proper sunlight effect an angle of the beam was set to the highest value. The strobe was placed very far from the model - slightly to the left - a few meters behind the place from which I photographed. The strobe was installed on a high lightstand and was directed a little downwards so that the light on the model’s face was not too flat and it didn’t have too many shadows (e.g. under the nose). To create the background shadows, which also fell on the model, I used two black v-flats. Both were positioned in the same plane in front of the main light, and very close to each other - with only a small gap between them. Soft gradient visible in the edges of the shadows on the wall and on the model is a result of setting the v-flats in relatively close distance to the main light. If the v-flats were put further away from the light source shadows would have sharp edges.

For a fill light I used a single Paul C. Buff Einstein strobe with a 220 cm white softligther that I placed just outside the frame on the left side of the model. Its task was to open the shadows across the frame and to reduce the overall contrast of the scene.

During the shoot I used a Canon 5D Mark III camera with a Canon 24-70 f/2.8L II lens. All the strobes were triggered with a Pocket Wizard system.

That’s all for today. Thank you for reading the text and see you soon in the next post.